„Kierujemy się zatem ku fabryce. Idziemy środkiem jezdni, wojskowe buty dudnią o asfalt. [...] Strzeżcie się, goście i rezydenci Fabryki Amortyzatorów – oto nadciąga pięcioosobowa brygada dukielskich metalowców! Hail and kill!!!
Gdybyście zobaczyli miny tych wszystkich odświętnie ubranych robotników i przywykłych do garniturów działaczy partyjnych, którym przerwaliśmy ich socjalistyczne rytuały… [...]
Dzień Metalowca, owszem – czyli pracownika branży metalurgicznej. Koncert? Będzie, a jakże – po zakończeniu części oficjalnej wystąpi zasłużony zespół ludowy Swaty”.
Jarek Szubrycht, „Skóra i ćwieki na wieki. Moja historia metalu”
_____________________
Dzień Metalowca jest przykładem tzw. podwójnego desygnatu, czyli (mówiąc wprost) oznacza dwie rzeczy jednocześnie. Nie zawsze tak jednak było, a historia owej dwoistej natury jest na wskroś polska – i jest to powód do dumy! U szczytu socjalistycznego kultu pracy Dzień Metalowca był okazją do celebracji przemysłu metalurgicznego i koślawą zachętą do ustanawiania nowych rekordów wyrabiania normy. Dziś, co prawda, kult pracy ma się równie dobrze, jak pół wieku temu, ale za to w Dniu Metalowca nie przychodzimy już do huty na oficjalne celebracje, ale do klubów muzycznych: przyodziani w ćwieki i glany, gotowi do headbangingu.
Między seansami zapraszamy na dyskusję poświęconą kulturze metalowej w Polsce z udziałem filmoznawcy 𝐌𝐢ł𝐨𝐬𝐳𝐚 𝐒𝐭𝐞𝐥𝐦𝐚𝐜𝐡𝐚, pisarza Ł𝐮𝐤𝐚𝐬𝐳𝐚 𝐎𝐫𝐛𝐢𝐭𝐨𝐰𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨 i dziennikarza 𝐉𝐚𝐫𝐤𝐚 𝐒𝐳𝐮𝐛𝐫𝐲𝐜𝐡𝐭𝐚
(prywatnie – czasem w przeszłości, czasem w teraźniejszości – także słuchaczy i fanów metalu). Jak ta kultura powstała? Co znaczyła dla publiczności późnego PRL-u? Jak to się stało, że grupy muzyczne światowej sławy odwiedzały Polskę? Jak kultura metalowa morfowała, zmieniała się na przestrzeni ostatnich dekad? Jak wygląda dziś?
(prywatnie – czasem w przeszłości, czasem w teraźniejszości – także słuchaczy i fanów metalu). Jak ta kultura powstała? Co znaczyła dla publiczności późnego PRL-u? Jak to się stało, że grupy muzyczne światowej sławy odwiedzały Polskę? Jak kultura metalowa morfowała, zmieniała się na przestrzeni ostatnich dekad? Jak wygląda dziś?
𝐉𝐚𝐫𝐞𝐤 𝐒𝐳𝐮𝐛𝐫𝐲𝐜𝐡𝐭 – dziennikarz „Gazety Wyborczej”, prowadzi audycję „Ciężko na sercu” w Trójce. Head of Communications w Mystic Festival, dyrektor artystyczny Music Week Poland. Twórca i redaktor naczelny magazynu o polskiej muzyce „Gazeta Magnetofonowa” (2015–2020). Wcześniej współpracował m.in. z „Polityką”, „Przekrojem”, Interią, Onetem i Antyradiem, prowadził portale T-Mobile Music i Red Bull Muzyka. Autor i tłumacz książek, głównie o tematyce muzycznej i biografii, m.in. Andrzeja Zauchy, Vadera, Slayera i Maryli Rodowicz. Za „Skórę i ćwieki na wieki. Moją historię metalu” nominowany był do Nagrody Gdynia.
Ł𝐮𝐤𝐚𝐬𝐳 𝐎𝐫𝐛𝐢𝐭𝐨𝐰𝐬𝐤𝐢 – jeden z najciekawszych polskich prozaików, autor m.in. powieści „Kult”, „Wróg” i „Inna dusza”. Nagrodzony Zajdlem i Paszportem Polityki, nominowany do nagrody Nike. Kiedyś robił programy telewizyjne, obecnie prowadzi zajęcia literackie w krakowskim więzieniu. Słucha metalu, podnosi ciężary. Mieszka z synem w Krakowie.
_____________________
PROGRAM:
„Oto Spinal Tap” to protoplasta współczesnego mockumentu i portret (niestety nieistniejącej!) heavymetalowej kapeli w trasie koncertowej. Jest rok 1982, a tytułowy Spinal Tap właśnie promuje swoją najnowszą płytę „Smell the Glove”, która niestety nie sprzedaje się zbyt dobrze. Zespół robi co może, ale jak to bywa przy tak ogromnym przedsięwzięciu: nie wszystko idzie jak z płatka.
Goście: Jarek Szubrycht, Łukasz Orbitowski
Prowadzenie: Miłosz Stelmach
Rob Reiner w swoim ostatnim filmie wraca do debiutanckiego mockumentu i jako Marty DiBergi po raz kolejny podpatruje muzyków legendarnego bandu Spinal Tap. Tym razem nie mamy jednak przed oczami jurnych mężczyzn w kwiecie wieku z burzą włosów i w skórzanych outfitach, ale lekko osowiałych staruszków, którzy pracują w żółwim tempie i próbują przypomnieć sobie teksty własnych piosenek.
Wydarzenie organizuje Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny.


Komentarze