W 83. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim zapraszamy na wydarzenie poświęcone losom osób, które podjęły próbę opuszczenia „zamkniętego świata” i poszukiwania ratunku po drugiej stronie muru.
Podczas wydarzenia będziecie mieli okazję poznać historię getta warszawskiego z różnorodnych perspektyw. Połączymy perspektywę badawczą z poruszającymi świadectwami ocalonych.
Wstęp wolny | 19 kwietnia (niedziela) | 17.00
Dokument przybliża losy czworga bohaterów: Mariana Kalwarego, Barbary Marlow, Elżbiety Ficowskiej oraz Anny Stupnickiej-Bando, która jako młoda dziewczyna pomogła wyprowadzić z getta Lilianę Alter.
Emocje, niezwykłe zbiegi okoliczności i kryjówki, których nie wymyśliłby żaden scenarzysta. Ten odcinek to również wgląd w ludzką naturę, która w czasie okupacji odsłaniała swą najlepszą i najczarniejszą stronę.
Pan Marek urodził się w Warszawie, jego dzieciństwo wiąże się z Wolą, mieszkał przy ul. Grzybowskiej. To świadek niezwykły, w jego pamięci zachowało się wiele obrazów z czasów okupacji.
Rodzina Halterów pomagała Żydom, a w czasie Powstania pan Marek był z ojcem pod murami getta. Do dziś pamięta każdy szczegół tego, co tam zobaczył. Pan Marek był świadkiem Zagłady nie tylko w Warszawie. Jednym z jego najgorszych wspomnień jest likwidacja getta w Mińsku Mazowieckim w sierpniu 1942 roku.
Przyszła na świat jako Hena Kuczer. W czasie okupacji została wraz z rodziną zamknięta w getcie warszawskim. Przed Powstaniem, w styczniu 43 roku, Kuczerowie ukryli się w bunkrze, gdzie Pani Krystyna żyła przez wiele miesięcy.
Historia jej ucieczki na aryjską stronę to jednocześnie historia utraty ukochanej rodziny. Nikt z jej bliskich, ani rodzice ani liczne rodzeństwo, nie przeżył. Jednocześnie to dzięki nim ona przetrwała. Mówi o sobie: pokonałam Hitlera.
Badaczka przyjrzy się językowi, jakim posługiwali się mieszkańcy getta, by oswoić i opisać swoją drastyczną codzienność.
Miasto, którego nie dało się nazwać, wyłaniało się w określeniach zastępczych: analogiach, metaforach i porównaniach. "Państwo w państwie", "zamknięty świat", "maskarada nie do odmalowania", "dżungla" czy "grzęzawisko" – to tylko niektóre wyrażenia próbujące uchwycić istotę życia w warszawskim getcie.
Dziś słowa te stają się świadectwem i echem rzeczywistości wymykającej się jednoznacznym definicjom. W tej wyjątkowej przestrzeni opresji język funkcjonował bowiem jak lustro, odbijając zarówno fizyczne ograniczenia, jak i stan ducha mieszkańców żydowskiej dzielnicy zamkniętej w Warszawie.


Komentarze